Poeta

Niedziela. Święto. A my się musimy uczyć ! Czekam na ławeczce razem z Kamilą na komputerową. Jak zwykle foce sobie moim kochanym Canonem 20 D jakieś cienie to tu to tam. Słońce grzeje że hej a na niebie góruje księzyc. I tak sobie siedze… Obok nas przechodzi staruszek z laseczką po czym kieruje takie słowa w moją stronę: – “Pani się zakochała… tak się zamarzyła, a ja tutaj czekam. Pani na czarno patrzy przez aparat.”
Poeta? Byłam w szoku i później do kamili powiedziałam “Co takiego?” A staruszka już nie było.
Zapachniało latem :)

Nareszcie ! Słoneczko świeci, trawka zielona, kwiatuszki kwitną
. Patrzę się w górę i podziwiam ten ogrom przyrody. Na niektórych drzewach zakwitły nawet wielkanocne jajka…

Skansen….

Wczoraj postanowiłam wybrać się do skansenu (wiadomo w jakim celu) – w poszukiwaniu kapliczek, oczywiście. Była całkiem ładna pogoda. Świeciło słoneczko a na ulicach była pustka, czego niestety nie można było powiedzieć o Muzeum Wsi Lubelskiej. Tam ludzi było od groma!. Wycieczki, całe rodziny, wszyscy zaopatrzeni w aparaty. Cóż, trochę dziwnym wzrokiem patrzyli na mnie, gdy swoim supersamplerem odprawiałam voodoo na kapliczkach. Już nawet zaczęło mi się podobać to wszystko. Kapliczki mnie pochłonęły w zupełności i wtedy oczywiście pojawiły się na horyzoncie pioruny i grzmoty. Cóż musiałam uciekać….
5 komentarzy