Fotografia

Coraz częściej zastanawiam się nad tym – czym jest efekt końcowy w fotografii cyfrowej?… Ostatnio doszłam do wniosku, że niestety “niczym”. Cóż, niektórzy to nazwywają plikami, ale według mnie to wszystko. Są one w komputerze…setki…tysiące i tam sobie bytują, mogą się kopiować i mnożyć…. Dyski się zapełniają i czasem trzeba je nagrać na płytę, co trwa jak dla mnie dosyć długo. Aktualnie fotografuję tylko na lustrzance cyfrowej. Owszem, fotografia cyfrowa jest doskonała, ale mimo wszystko w samym procesie zdjęcia czegoś mi brakuje. Czego? Po pierwsze negatywów! Czegoś materialnego…czegoś co mogę dotknąć, zobaczyć, porysować, zgiąć czy nawet spalić… Brakuje mi magii i wyczekiwania… Czy zdjęcie “wyjdzie” czy nie? Coż, chyba powrócę do negatywów…. A to taka refleksja po zobaczeniu filmu. Chyba powinam mięć odwrotną reakcję.
Zdjęcie z grudnia 2008 roku. Babcia Jasia.
Biały miś

Na dworze szaro. Rano spadło kilka kropelek deszczu. Za oknem słychać odgłosy latających mew. Na parapecie siedzi, a raczej leży sobie biały miś; teraz już trochę szary… Cóż – jak dla mnie w to otoczenie wkomponował się idealnie
.



5 komentarzy