Dnia 15 maja 2011 roku oficjalnie zakończył się Fotofestiwal w Łodzi, dlatego moim zdaniem warto byłoby go podsumować i opisać co poniektóre z moich wrażeń. Uczestniczyłam w nim już poraz drugi, ale w tym roku udało mi się również poznać go od “kuchni”, co było naprawdę bardzo fajnym doświadczeniem. Poznałam nowych, pełnej pozytywnej energii ludzi, odkryłam ciekawe miejsce od wewnątrz (przepiękna willa Grohmana) i moja potrzeba obejrzenia dobrej fotografii została w pełni zaspokojona.
Jeśli miałabym wybierać to interesująca była wystawa programu głównego - OUT OF LIFE i OUT OF MIND, ale mocną częścią Fotofestiwalu stanowiły także wystawy towarzyszące oraz liczne imprezy.
Najbardziej w pamięci zapadła mi wystawa Gábora Kaszy “Y” z Węgier oraz zdjęcia Anastasii Tailakovej z cyklu “Na próżno” z Rosji. W dosyć interesujący i prosty spososób pokazywały one z jednej strony samotność człowieka pośród przestrzeni a z drugiej w obszarze prywatnym. Ciekawym wydarzeniem było też spotkanie autorskie z Alexey’em Titarenko w Muzeum Kinematografii, który przygotował wystawę w Atlasie Sztuki.
Jeśli chodzi wystawy towarzyszące to najbardziej podobała mi się wystawa Zofii Rydet we wspomnianym już Muzeum Kinematografii, gdzie mogliśmy zobaczyć jej “Zapis socjologiczny” za który bardzo ją sobie cenię. Podobała mi się również przekrojowa wystawa Andrzeja Jerzego Lecha “Cytaty z jednej rzeczywistości. Fotografie z lat 1979-2010″ w Galerii FF, gdzie poraz drugi mogłam zetknąć się z jego pracami (wcześniej niektóre z nich widziałam w Gdańsku) oraz wystawa prac Krzysztofa Cichosza “Fotoinstalacje wybrane”w LTFie. Interesującą okazała się także zbiorowa wystawa “Tożsamość fotografii” , gdzie mogliśmy oglądać prace Oli Buczkowskej, Marii Dmitruk, Pawła Kuli, Dominiki Sadowskiej oraz Grzegorza Przyboreka. Miło również wspominam Urodziny Fotofestiwalu wraz z koncertem zespołu L.Standt i Noc Muzeów. W końcu maj jest jednym z najbardziej kulturalnych miesiąców w Lodzi!
Na facebookowej stronie mojegofotobloga możecie znaleźć zdjęcia z Fotofestiwalu. Zapraszam do oglądania! Przy okazji chciałabym jeszcze raz podziękować organizatorom za to, że mogłam również być jedną z ambasadorek Fotofestiwalu. Mam nadzieję, że zobaczymy się za rok!
Teraz wystarczy tylko wsłuchać się w tą fotofofestiwalową piosenkę: Nights in white satin, never reaching the end, Letters I’ve written, never meaning to send….











