Ostatnio ubolewam nad tym, że tak naprawdę wszystko co nas otacza jest tak cyfrowe i wirtualne. Mogę nawet powiedzieć, że czasami mnie to przerasta. Wystarczy zalogować się na Skype’a by spotkać się ze znajomymi – niby banalna sytuacja a czułam się w niej bardzo dziwnie. Komputer do tego stopnia nas zastępuje, staje się tak „użytecznym” narzędziem, że zwykłe błachostki możemy zrealizować nie wychodząc z domu. Otaczami się raczej plikami a nie obrazami pełnych sztuczności i nieprawdy. Dlatego zakupiłam sobie aparat Olympus mju ii i on przypomniał mi czym jest ta „radość”, ta „magia” i niepewność tego, co zobaczymy na zdjęciu.  Teraz już napewno się z nim nie rozstanę i posłuży za „fotograficznego przewodnika”…

Zdjęcia z mojego nowego aparaciku Olympusa Mju II :).

Reklamy
Otagowane , ,

3 thoughts on “

  1. asenata pisze:

    Sprawdziłam jak aparacik wygląda
    przyjemnie 🙂

  2. tak, wygląda niepozornie 🙂

  3. dawid pisze:

    niepozorny ale super. w kieszen w spodniach i w droge:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: